Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ojcostwo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ojcostwo. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 19 maja 2013

Przyjaciele domu. Sztuka wychowania w polskich rodzinach.


Dom katolickiej rodziny jest niczym gniazdo utkane z najczulszych starań matki i ojca, najbardziej przemyślanych decyzji rodzinnej strategii, w którym myśli się o przyszłości, obserwując uważnie własne dzieci. Zastanawia się nad ich predyspozycjami, możliwościami, talentami… Edukowanie dzieci w domach rodzinnych w Polsce przez cale stulecia było najbardziej naturalnym, oczywistym i najskuteczniejszym sposobem przekazywania wiedzy, gwarancją dobrego wychowania. Nie budziło sensacji — tak jak ma to miejsce dziś, ani podejrzeń („o co tym rodzicom chodzi, co im się nie podoba?”). Rodzice nie dawali sobie jeszcze wmówić, że istnieją osoby z definicji bardziej niż oni sami odpowiedzialne za rozwój ich dzieci. Nie zbijano ich z tropu pseudonaukowymi mądrościami i nie demoralizowano sloganami typu: „będzie się lepiej rozwijało”, „w domu same nudy”, „wy, rodzice, nie macie o pedagogice zielonego pojęcia” itp. Ani też nie wbijano im do głowy maksymy, że „wychować na dobrego obywatela” (dziś: na „wzorowego konsumenta”, ,„idealny trybik w maszynie”) może tylko szkoła państwowa, a ich, rodziców, obowiązkiem jest słuchać i nie dyskutować.
Jak więc wyglądało wychowanie dzieci i młodzieży, pod czujnym okiem rodziców, w tym najodpowiedniejszym i jedynym miejscu formowania dojrzałych charakterów i pełnych osobowości, jakim jest dom rodzinny?

 

czwartek, 21 czerwca 2012

Władza w domu

Mąż powinien mieć w domu władzę. Tylko spokojnie. Uwaga! My mamy złe zakodowania związane ze słowem władza. Bo sprawujący władzę to dla nas władca, to taki ktoś, kto może pomiatać innymi, kto może kosztem innych się bogacić, oszukiwać, kraść. Wszystko może. Im wyższa władza, tym więcej może. Tak to mniej więcej w naszym kraju od wielu, wielu lat wyglądało i niestety jeszcze ciągle to trwa. Nie tak Chrystus powiedział, mówiąc o władzy i ważności: "Kto chce być pierwszy między wami, niech będzie najmniejszy i niech służy..." Mąż ma mieć władzę, to znaczy: żona ma pozwolić mężowi służyć rodzinie. Ma pozwolić mężowi w najlepszej wierze decydować o ważnych rzeczach w życiu rodziny. Kobiety nie umieją się z tym pogodzić, bo jest emancypacja, bo jest równouprawnienie, wobec tego: "ja nie będę rezygnowała z mojej władzy."

I co się dzieje? Mężowie uciekają z domów, chociażby psychicznie. Klasyczna sytuacja z poradni: "Proszę pana, mój mąż jest całkowicie nieodpowiedzialny". - "A co pani powierza odpowiedzialności swojego męża?" - "Pan mnie nie zrozumiał: on jest nieodpowiedzialny". - "A co pani mu powierza?" - "No, ja mu nic nie powierzam, nie mogę nic powierzyć". - "To jak on ma się stać odpowiedzialny!?" - My nie rodzimy się odpowiedzialni, my się stajemy odpowiedzialni. Jeżeli żona zacznie męża obciążać odpowiedzialnością za ważne decyzje w rodzinie, to on będzie myślał o tym, będzie się starał, wejdzie w sprawy rodziny i będzie mu na tym zależało. Jeżeli żona go od tego wszystkiego odepchnie, to on się z tego prędzej czy później zwolni. Będzie miał zadowolenie w pracy zawodowej, to będzie uciekał do pracy. Całe pieniądze odda żonie, ale każdą wolną chwilę będzie spędzał w pracy, bo tam jest ważny, tam od niego coś zależy, tam może decydować, a w domu żona i tak wszystko zrobi po swojemu.

czwartek, 29 marca 2012

Rodzina zastępcza - nowa rodzina!

Co to jest rodzina zastępcza i kto może podjąć się wypełniania takiej funkcji?

Rodzina zastępcza
, to rodzina, która przejmuje opiekę nad dzieckiem, jego biologiczni rodzice są nieznani bądź pozbawieni władzy rodzicielskiej lub którym ograniczono władzę rodzicielską.
Rodzina zastępcza może być ustanowiona także dla dziecka, które mogłoby zostać adoptowane (nie ma przeszkód natury prawnej), ale z różnych przyczyn nie udaje się znaleźć dla niego rodziny adopcyjnej.

poniedziałek, 12 marca 2012

Istotny cel małżeństwa

"Mąż żonie niech oddaje powinność, tak samo zaś i żona mężowi"? (1 Kor 7, 3)
Z chwilą zawarcia małżeństwa zaczyna się wspólne małżonków pożycie, a cel tego pożycia jest trojaki; najpierw: przymnożenie czcicieli Bogu, według tego, co rzekł Stwórca do pierwszej małżeńskiej pary: "Rośnijcie i mnóżcie się"? (Rdz 1, 28); następnie: wzajemna pomoc, udział we wszystkich korzyściach, jakie daje życie we dwoje, gdyż Pismo św. wyraźnie nazywa niewiastę "pomocą"? dla mężczyzny (Rdz 2, 18). Wreszcie, gdy po grzechu pierworodnym obudziły się w człowieku zmysłowe żądze, okazał się trzeci cel małżeństwa: przyjście ludziom z pomocą w ich słabości i ten cel miał na myśli św. Paweł, gdy pisał: "Lepiej jest w małżeństwo wstąpić, niżeli być palonym"? (1 Kor 7, 9).

Wszyscy, co wstępują w związki małżeńskie, wiedzą dobrze o tym trojakim celu małżeństwa; tylko wielu samowolnie narusza porządek, przez Boga ustanowiony, i to, co jest na pierwszym miejscu: otrzymanie potomstwa przenosi na ostatnie, a to co jest na ostatnim: uśmierzenie ciała stawia na pierwszym; a przez takie naruszenie porządku Bożego, życie wielu małżonków staje się nieuczciwym i grzesznym.