Pokazywanie postów oznaczonych etykietą homeschooling. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą homeschooling. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 23 maja 2013

Edukacja w domu

Niedługo kończą się wakacje. Zaczyna się kolejny rok szkolny. Co przyniesie ze sobą, któż to wie? Od września Nincia, Nelcia, Gabryś, Emiś, Pawełek, Ignaś rozpoczną szkołę w domu.
W naszej rodzinie przygoda z edukacją domową trwa już kilka lat. Każdy rok jest inny i w pewien sposób pozwala nam jeszcze bardziej wzrastać. To niesamowite, lecz ta pełna wspólnota rodzinna pokazuje nam, kim jesteśmy, że posiadamy niepowtarzalną i sobie właściwą duchowość, że niesiemy ze sobą dziedzictwo minionych pokoleń.
I tak jak w ciele, gdy boleje jeden z członków, odczuwają to wszystkie. Ciężko przeoczyć zmiany w najbliższych, nie dostrzec wzrostu, radości czy zmartwienia.
Jedna z mam, która po dwóch latach nauki szkolnej zdecydowała się na edukację domową, na egzaminach powiedziała: „Odzyskałam swoje dziecko”. Tak, to prawda, w ten sposób można je odzyskać. To takie rodzinne odkrycie, że dzieci niechodzące do szkoły mniej chorują, są radosne, mają więcej sił, nie są zainteresowane tym, co posiadają inni, i cieszą się swoimi rodzicami i rodzeństwem.
Proszę tylko nie myśleć, że to swoista sielanka – absolutnie nie. Edukacja domowa wymaga przede wszystkim od rodziców, a później od dzieci. To nieustająca praca nad sobą, nad przemianą naszego postrzegania czy myślenia. Samo życie w ten sposób przynosi wiele zmian, a co dopiero pełna konfrontacja z naszymi ukochanymi dziećmi. Wtedy właśnie można stwierdzić za Janem Pawłem II, że wychowywanie to wzajemne obdarzanie się człowieczeństwem.
W pewnym stopniu twierdzenie, że edukacja domowa to styl życia, znajduje swoje uzasadnienie w praktyce codzienności. Nauką staje się każdy dzień, sytuacja, spotkanie czy lekcja.

piątek, 17 maja 2013

Rodzice edukują

W obrębie świata zachodniego funkcjonują dziś różne systemy edukacji, które łączy to, że są antykatolickie nie tylko w sensie religijnym, ale i kulturowym.
Katolik pragnący wychować swoje dzieci zgodnie ze wzorami wypracowanego przez wieki modelu edukacji katolickiej praktycznie ma z tym wielki problem, gdyż instytucje oświatowe są często podporządkowywane programom nauczania administracyjnie narzucanym z góry. W reakcji na ten stan rzeczy rozwinęła się już, głównie w Stanach Zjednoczonych, praktyka edukacji domowej, która w Polsce dopiero raczkuje.
– Przestrzeń publiczna, do której należy również system edukacji, jest nam, katolikom, dziś odbierana, często przy naszej milczącej zgodzie – wskazuje prof. Piotr Jaroszyński, główny inicjator XI już sympozjum z cyklu „Przyszłość cywilizacji Zachodu” zorganizowanego na KUL przez Katedrę Filozofii Kultury KUL, Wyższą Szkołę Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu, Fundację „Lubelska Szkoła Filozofii Chrześcijańskiej” i Gilson Society (USA). – Trzeba wyjść z inercji i przystąpić do działania, zaczynając od własnego domu. Sposobem jest nauczanie domowe, międzyrodzinne, własne szkoły prywatne. Tu nie ma żartów, bo można łatwo stracić dzieci.